Wejdź do groty be­tlejem­skiej, przy­pa­truj się nowo na­ro­dzone­mu Dzie­ciąt­ku le­żą­cemu w żłób­ku, o­wi­nię­te­mu w u­bo­gie pie­lusz­ki. Ma­ry­ja i Józef przy­glą­da­ją Mu się ze czcią i u­wiel­bieniem i ty rów­nież przy­pa­truj się tej miłej, słod­kiej, pro­mie­nieją­cej twa­rzycz­ce. Jest to Obli­cze Boga z nami, Ema­nu­ela, tego naj­pięk­niej­szego z synów ludz­kich. Od czte­rech ty­się­cy lat Pa­triar­cho­wie i Pro­rocy pra­gnę­li o­glą­dać to Bo­skie Obli­cze, bła­gali o to z na­le­ganiem jako „o zba­wie­nie” przy­obie­ca­ne świa­tu. „Panie” — wo­ła­li oni nie­ustan­nie — „okaż nam Obli­cze Twoje, a bę­dzie­my zba­wie­ni”.

Czytaj więcej...

Idź za Zba­wi­cielem w cza­sie Jego życia pu­blicz­ne­go, kiedy prze­cho­dził przez mia­sta i wio­ski Judei, gło­sząc Ewan­ge­lię, u­zdra­wiając cho­rych i u­łom­nych, i wszę­dzie do­brze czy­niąc. Uwa­żaj, jaki u­dział brało Prze­naj­święt­sze Obli­cze w tym po­słan­nic­twie na­uczania i mi­ło­ści, bo Syn Boży rze­czy­wi­ście przy­jął naszą na­tu­rę. Uka­zy­wał się więc lu­dziom z twa­rzą ludz­ką, ma­ją­cą rysy szcze­gól­ne, fi­zjo­nomię wy­bit­ną od­zna­czają­cą Go po­mię­dzy wszyst­kimi, bo czło­wieka, mówi Mę­drzec, po­zna­je się po wy­ra­zie twa­rzy. „Prze­de wszyst­kim sta­rano się doj­rzeć Obli­cze Je­zu­sa.”

Czytaj więcej...

Wejdź za Zba­wi­cie­lem na górę Tabor. Idzie On tam z trze­ma wy­bra­nymi u­cznia­mi: Pio­trem, Ja­ku­bem i Janem, i za­czy­na się mo­dlić. Pod­czas mo­dli­twy Jego Twarz się prze­mienia. Prze­naj­święt­sze Obli­cze staje się jasne jak słoń­ce, a o­dzie­nie białe jak śnieg. Jezus po raz pierw­szy ob­ja­wia swoje u­kry­te Bó­stwo, u­ka­zuje śmier­tel­nym ludz­kim oczom swoje Obli­cze w całym bla­sku chwa­ły i wła­ści­we­go Mu pięk­na. Znaj­dziesz w tej ta­jem­ni­cy trzy rze­czy godne two­jej uwagi:

Czytaj więcej...

Idź za Je­zu­sem u­da­ją­cym się po wie­czerzy do Ogro­du Oliw­ne­go i przy­go­towu­ją­ce­go się na mękę. Klęka na u­bo­czu w sa­mot­nej gro­cie, modli się długo, przez trzy go­dzi­ny. Jego dusza jest smut­na, u­drę­czo­na, prze­ję­ta trwo­gą, pod­da­na ko­na­niu. Od czasu do czasu prze­ry­wa mo­dli­twę, idzie do u­ko­cha­nych swo­ich u­czniów za­czerp­nąć tro­chę siły i po­cie­chy, lecz nie znaj­du­je czego szu­kał. „Szu­ka­łem — mówi — kto by mnie po­cie­szył, a nie zna­lazłem”.

Czytaj więcej...

W dniu swego Zmar­twy­chw­stania, Zba­wi­ciel u­ka­zał się kilka razy: naj­pierw Naj­święt­szej Matce swo­jej, a potem świę­tym nie­wia­stom i Apo­stołom. Wy­szedł z grobu ob­da­rzony ży­ciem du­cho­wym i nie­ska­zitel­nym, pro­mie­nieją­cy chwa­łą i nie­śmier­tel­no­ścią. W tym Jego u­wiel­bio­nym sta­nie naj­wię­cej zwra­cało na sie­bie uwagę Jego Obli­cze, nie­wy­mow­nie pięk­ne i wspa­niałe.

Czytaj więcej...

Go to top